NOWOŚCI AUTORZYKONTAKT

Wolne księstwa

Rubieże. Pogranicze, do którego centralne prawa i władza nigdy nie sięgają. Takie miejsca na mapie pojawiają się zawsze, niezależnie od woli i chęci rządzących. Dla Raashtram tym obszarem przez wieki były Wolne Księstwa. Od czasów Vaanada nigdy nie było okazji do zrobienia z tym obszarem porządku; a to istniały pilniejsze do zażegnania problemy, a to znów władcy nie byli wystarczająco silni, aby nimi się zająć. Niezależność Księstw „od zawsze” była faktem. Dla niektórych - cierń w boku i sól w oku.

Nie można jednak twierdzić, że panowało czy panuje tam bezprawie. Księstwa były i pewnie zawsze już będą miejscem dla przedsiębiorczych – krainą nowych możliwości. Jednak nawet ludzie przedsiębiorczy pragną stabilizacji, wszak chaos nie sprzyja interesom.

Za czasów władzy Islayu, od upadku Pierwszego Raashtram, były one miejscem, do ktorego uciekano przed zemstą elfów. Z czasem uciekinierzy tworzyli tam niewielkie enklawy, a później społeczności, które - nie mając nic do stracenia - obrały sobie właśnie ten teren na Nowy Dom – Nuutana Vasati. Przez pokolenia, jakie upłynęły do powstania Vaanada, społeczności te znacznie okrzepły, chociaż przynajmniej kilkakrotnie musiały dawać odpór ekspedycjom karnym, posyłanym w góry, aby zdławić zarzewie buntu. Zresztą zawieruchy, które targały księstwami przez stulecia, wielokrotnie zmieniały oblicze tego regionu. Jedne księstwa upadały, inne rodziły się na ich miejsce. I chociaż niemal wszystkie swój rodowód wywodzą od pierwszych buntowników, to chyba żadne istniejące dziś Księstwo tak naprawdę nie sięga swymi korzeniami do tych mrocznych czasów.

Niezależności Księstw od zawsze broniło ukształtowanie terenu. Skaliste wybrzeże poorane klifami zapewniało bezpieczeństwo od morza, a równie nieprzyjazne góry utrudniały najazdy z zachodu. Nawet faktyczna ilość Księstw jest nieznana; podróżnicy i geografowie szacują ją na około cztery dziesiątki. Złośliwi powiadają, że na tym obszarze na każdym wzgórzu mieszka książę, a co druga stodoła pretenduje do miana Dworu.

Ekonomia Księstw warunkowana jest ich położeniem geograficznym. I chociaż znaczna ich część ma dostęp do morza, to są i takie, których jedynym źródłem dochodu jest hodowla na wpół dzikich owiec. Większość bogactwa tych ziem pochodzi z ożywionego handlu, zarówno pomiędzy samymi Księstwami jak i eksportu poza ich granice. Nie szkodzi, że masz tylko owce, jeżeli dzięki temu produkujesz przednie sukna, za które kupcy z Ashmapuri płacą zawrotne wręcz sumy. A przecież większość Księstw może się poszczycić także obfitymi złożami surowców i kamieni szlachetnych oraz znakomitymi rzemieślnikami i ich wyrobami.

Ciężkie warunki bytowania zaowocowały jeszcze jednym zjawiskiem niezrozumiałym dla dużej części raashtramczyków – słabym rozwarstwieniem społecznym. Poza nielicznymi wyjątkami podział kastowy jest tu znacznie mniej wyraźny niż u zachodniego sąsiada, co oczywiście nie oznacza że nie istnieje. No bo jak tu mówić o sztywnym respektowaniu tegoż podziału, kiedy władyka wychodzi na hale wraz z prostymi pasterzami i razem z nimi pilnuje stad, odganiając rabusi i dzikie bestie robiące zakusy na jego dziedzictwo? Wielu szacownych mieszkańców Księstw wywodzi swe korzenie od prostych Wajsja czy ubogich Sindra, którzy przybyli tu szukając szczęścia, mając jedynie do zaoferowania swoje umiejętności i odwagę.
Wyjątek od tej reguły stanowią te Księstwa, które przed stu laty zostały zawładnięte przez Dakoitów uchodzących przed władzą Ondomeara. W nich zresztą, jako położonych najbliżej Raashtram i utrzymujących z nim dość bliskie stosunki, podział kastowy był od początku najściślej przestrzegany .

W burzliwej historii Księstw przybycie Dakoitów właściwie nie stanowi żadnego novum, ot, kolejni wędrowcy w poszukiwaniu Nuutana Vasari. Pewną odmianę stanowił jednak sposób, w jaki to się odbyło i czas, jaki to zajęło, oraz skutki tego najazdu. Były to klany, które wypowiedziały posłuszeństwo Ondomearowi i uchodząc przed jego szaleństwem zawędrowały do Księstw. Tu przekupstwem i mieczem wepchnęły się na szczyt drabiny społecznej, na swój sposób realizując ideał działania Raashtram. Mimo stulecia, jakie upłynęło od owych wydarzeń, niemal wszyscy książęta wywodzący się z klanów nadal przestrzegają starego braterstwa broni, a co za tym idzie stanowią największy potencjał militarny w regionie. Oczywiście dobro własnych dziedzin uniemożliwia im prowadzenie spójnej polityki, ale na każde zagrożenie zewnętrzne reagują niezwykle stanowczo i jednomyślnie.

Dziś Księstwa są dla Raashtram niczym jak powietrze – może nieco zatęchłe ale niezbędne do życia. Ekonomicznie są jedyna alternatywa dla dominacji morskiej elfów, ożywiają handel oraz, co czasami może być ważniejsze od wszystkich innych zalet, mogą stanowić miejsce zsyłki dla tych którzy stali się niewygodni ale których nie można usunąć definitywnie. Ponadto stanowią źródło najemnego wojska i swoisty powiew egzotyki nie tak obcej jak ta która pochodzi od nieludzi, ani tak dzikiej jak kultura barbarzyńców.

„Nasza historia jest starsza nawet od tej którą szczyci się Nowe Królestwo. Nasi dziadowie dawali odpór elfom kiedy ich matki robiły za klacze rozpłodowe dla szpiczastouchych. Oczywiście, że jesteśmy dumni, ale to duma która wyrosła na niezwykłym gruncie obficie podlana naszą własną krwią.”

Udaara głowa Rady Kupców
Wolnego Portu Gabhiira

C 2001-2009 Flamberg
Layout by designboot, skin by Mariusz 'Monku' Zawadzki, Beautiful Silk icons created by Mark James, Code by Drupal