NOWOŚCI AUTORZYKONTAKT

Dakoici

pióra Angara, syna Mosula z rodu Kanak, spisane w mieście Tergen w roku 2002

Ja Angar, syn Mosula z rodu Kanak, w niewoli u Dakoitów długie lata będąc sposobność miałem ich życiu i obyczajom dobrze się przyjrzeć, tedy je opisuję.

O pochodzeniu Dakoitów

Dakoici, jak wszem wiadomo, nie są rdzennymi mieszkańcami Raashtram. Znaleźli się w jego granicach i w nich osiedlili w pradawnych czasach Dawnego Państwa, na długo przed jego upadkiem. Oni sami jako miejsce swojego pochodzenia wskazują równiny północy za Smoczymi Górami, gdzie teraz władają barbarzyńcy. Z tamtych właśnie stron, jeden z królów Raashtram miał przywieść Dakoitów, by mu służyli. Wiele mają legend, czemuż tak się stało. Jedni mówią, iż wojnę z owym królem przegrali i jako niewolnicy do Raashtram w kajdanach trafili. Inni, że królowi temu schronienia przed wrogami udzielili i w zamian do jego królestwa zaproszeni zostali, by tam bogactw i przywilejów dostąpić. W dawnej mowie tych, których nazywamy Dakoitami zwano Pardese co oznacza obcego. To potwierdzałoby ich opowieści, iż pochodzą z barbarzyńskiej północy. Sama nazwa Dakoita pochodzi z języka Islayu od słowa Dakoy i znaczy złodziej, rabuś. Podług dakoickich Strażników Pieśni, którzy są ich kronikarzami, za czasów Dawnego Raashtram plemiona ich miały strzec świętych grobowców królewskich, ukrytych pośród Czarnych Skał. Temu też należy przypisywać fakt, iż za czasów Vanaada i poprzedzającego go okresu zwanego Wielkim Snem, Dakoici zamieszkiwali jedynie ziemie na wschód od rzeki Nierme i z rzadka tylko zapuszczali się ku bogatemu dorzeczu rzeki Valimo.

Kim są Dakoici i gdzie mieszkają?

Sama nazwa Dakoici obejmuje nie tylko, znanych wszystkim z opowiadań, koczowników, którzy wraz z swymi licznymi stadami przemierzają graniczne prowincje naszego królestwa, lecz również ludność osiadłą, której korzenie wywodzą się spośród takowych koczowników. Za panowania króla Kotumo wiele plemion opuściło granice Raashtram i osiedliło się w Wolnych Księstwach, wymawiając służbę następcom Vanaada. Rozłam ten spowodował wiele niesnasek między klanami, wielu bowiem uważało, i nadal uważa, iż jest to wyparcie się swej dharmy, czyli obowiązku strzeżenia dziedzictwa Vanaada. Dlatego też często koczownicy, u których więziony byłem, o swych krewniakach ze wschodu wyrażali się z gniewem i pogardą, nazywając ich zdrajcami. W samym Raashtram wielu można znaleźć Dakoitów, którzy osiedlili się i nie wiodą już żywota koczowników. Zwykle są to Kszatrija, u których jedynym znakiem pozwalającym poznać ich jako Dakoitów jest herb. Tradycją bowiem dakoicką jest umieszczanie w herbie znaku, który sami zwą tamga, a jest to znak jaki wypalają bydłu i swym wierzchowcom, by rozpoznawać do kogo one należą. Są to zwykle proste kształty, dalekie od wymyślnych herbów pozostałych Kszatrija.

Od z górą wieku pośród ludu Dakoitów krąży legenda o łzach MoyocoYani. Spadając na ziemię wskazywać mają klanom gdzie wznieść winny swe miasta i gdzie porzuciwszy koczowniczy żywot mają się osiedlić. To, że wznoszą miasta nie oznacza jednak, że obyczaje swe wszystkie porzucają. Byłem z mym panem w Ebishu i w Koranaru, i wierzcie mi, miasta te wznieśli oni tak, jak wznoszą swe obozowiska, choć z kamienia. I byłem z mym panem na dworze wodza klanu Ebishu i na własne oczy widziałem, iż w sali gdzie gości swych przyjmował ogromny okrągły namiot miał wzniesiony, jakby nie kamienne mury go otaczały a bezkres równin. Miasta te, które zwą Miastami Kamieni, są dla nich niczym koczowisko, z którego prowadzą wyprawy po łupy. Mimo, iż w nadanych im przez króla ziemiach wielu ludzi się osiedla i z ludzi tych podatek ściągać mogą, to wciąż wypraw wojennych nie zarzucają. Myliłby się jednak ten, który myślałby, że Dakoici tylko na wojennym rzemiośle się znają. Spotkałem pośród nich także takich, którzy wiedli handlowe wyprawy na północ po bursztyn i wielki profit z tego czerpali. Aczkolwiek, kto ziemie barbarzyńców zna ten wie, że wyprawa taka wojskową ekspedycję przypomina z racji wrogości wielu barbarzyńskich plemion tam zamieszkujących.

Życie koczowników

Koczownicy, których byłem więźniem, żyli podług tych samych praw i obyczajów co Vanaad, a kultura Raashtram ich nie zepsuła. Tedy ich prawa i obyczaje opiszę. Żyją oni na równinach w zachodnim i północnym Raashtram, tam bowiem wyznaczono im koczowiska, by strzegli granic przed najazdami, tak barbarzyńców jak i Islayczyków. Mieszkają w okrągłych namiotach sporządzonych ze skór na przemyślnym drewnianym rusztowaniu, które szybko potrafią tak złożyć, jak i rozłożyć, gdy przyjdzie potrzeba. Namioty te służą im tak latem, jak i zimą. Wtedy jednak ściany ich okładają materią, którą otrzymują z wełny swych owiec. Domostwa ich mocne są i nie raz przed wichurami znajdowałem w nich schronienie. Nie pozostają długo w jednym miejscu, bowiem stada ich są liczne i potrzebują wielkiej ilości paszy, tak więc często muszą wędrować, by szukać nowych pastwisk. Roli nie uprawiają wcale. Jedzą więc tylko to, co sami upolują, wyhodują bądź zbiorą na równinie. Chleba nie spożywają, bo twierdzą, że to pokarm chłopów niegodny spożywania przez wojownika. Głównym ich pokarmem jest kobyle mleko, które potrafią przetwarzać na niezliczone sposoby i mięso, zwykle suszone by dłużej zdatne było do jedzenia. Potrafią z owego mleka zrobić napój, który ma moc wina i wielkie w nim znajdują upodobanie. Człowiekowi nienawykłemu do ich jedzenia może się ono zrazu zdać obrzydliwe i monotonne. Jednak takie było i jest życie na równinach. Zajmują się oni, tak jak przed wiekami, głównie pasterstwem i hodowlą koni. I ze swych wierzchowców właśnie Dakoici słyną. Konie ich wytrzymałe są na trudy znacznie bardziej niż konie islayskie, choć urodą nie mogą się z nimi równać. Każdy z Dakoitów posiada ich wiele. Dają mu one mleko i zarazem są oznaką jego zamożności. Najbogatsi spośród nich, mają stada liczące nawet po tysiąc i więcej koni. Każdy Dakoita bez końca potrafi o zaletach i przewagach sławnych rumaków dniami całymi rozprawiać i wielkie w tym znajdują upodobanie. Całe życie Dakoici z równin spędzają w siodle. Bez ustanku podróżując w poszukiwaniu pastwisk. Koń jest zatem dla nich jak brat i towarzysz w boju. Szanują je i dbają o nie jak o własną rodzinę.

  1,2,3  Następna

C 2001-2009 Flamberg
Layout by designboot, skin by Mariusz 'Monku' Zawadzki, Beautiful Silk icons created by Mark James, Code by Drupal